Rozdział 1 "Ratunek"
Tego dnia miałam spotkać się z Nelly i Erzą w kawiarni. Nelly nie było w domu więc szybko się wykąpałam.Moje długie włosy postanowiłam związać w warkocz.Lekko się umalowałam, założyłam biały top i dżinsowe spodenki.Postanowiłam wyjść trochę wcześniej i pójść przez park. Spojrzałam na zegarek, miałam jeszcze 20 minut, więc postanowiłam trochę pospacerować. Nagle poczułam ból, który przeszył moją głowę . Upadłam na ziemię. Gdy się ocknęłam usłyszałam tylko głos Nelly i ...Lyon'a? Co on tu robił? Dziwne..
-Kiedy ją znalazłeś?-moja przyjaciółka spytała białowłosego chłopaka.
- Tak mniej więcej 10 minut temu.-Teraz już byłam pewna, że to on. Otworzyłam oczy.
-Auua..- jęknęłam gdy tylko podniosłam głowe. Ból był okropny.
-Spokojnie.Nie rób gwałtownych ruchów.-Lyon pomógł mi usiąść. Przyjaźnimy się od dawna , prawdopodobnie gdyby nie Nelly należałabym do Lamia Scale. Nelly przytuliła mnie.
-Widać, że jesteście sobie bliskie i zżyte ze sobą-białowłosy chłopak uśmiechnął się.
-No co ty- powiedziała sarkastycznie moja przyjaciółka. Jak zwykle musiała coś palnąć.
-Dziękuje ci- powiedziałam do chłopaka byłam mu naprawde wdzięczna.
-Daj spokój- Lyon odpowiedział uśmiechem- Jesteś koleżanką Gray'a nie?
-Dobra, dobra koniec-moja przyjaciółka udawała poirytowaną.-Musimy iść.
Pożegnałyśmy się po czym pobiegłyśmy do kawiarni w której byłyśmy umówione z Erzą.Gdy wreszcie dobiegłyśmy okazało się, że spóźniłyśmy się ledwie pięc minut.
-Nareszcie dziewczęta-Erza przywitała nas nietypowo- Coś się stało?
-Miałam mały wypadek- pokjazałam na głowe-Lyon mi pomógł.
-Lyon?Brat przyrodni Gray'a?-szkarłatnowłosa była zdziwiona.
-Coś sugerujesz?-spojrzałam na nią z wyrzutem .
Obie zaczeły sie śmiać po chwili ja do nich dołączyłam. W tym momencie podbiegł do nas Natsu.
-Idziemy na misję?- spytał różowowłosy chłopak.Nelly posmutniała, tylko ja to zauważyłam.
-Wiecie , ja zostanę.-Nelly uśmiechnęła się, mimo iż doskonale wiedziałam, że chce jechać. -Mam jeszcze dużo spraw do załatwienie.
Te ostatnie słowa bardzo m,nie zdziwiły. Spraw?
Fakt, że często znikała bez słowa, był zastanawiający, ale zawsze razem chodziłyśmy na misję.
-Szkoda Nelly, ale rozumiem, że to jest coś ważnego.-Erza spojrzała na blondynkę.
-Wyruszamy jutro rano, tak?- zapytałam, żeby zmienić temat. Pokiwali głowami.-To ja idę się przygotować, czekam jutro rano w gildii.Pa!-pożegnałam się.
-Pa!-odpowiedzieli razem.